"Komuś odjechał peron". Ostry wpis Zandberga
Parlamentarzysta nawiązał do wymiany zdań między współprzewodniczącą Razem Marceliną Zawiszą a Krzysztofem Bukielem, byłym przewodniczącym Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Bukiel stwierdził, że poprawki Razem do ustawy o maksymalnych wynagrodzeniach lekarzy "rozchodzą się dramatycznie" z oczekiwaniami medyków. "Miejmy nadzieję, że nie przejdzie" – napisał o nowelizacji lekarz.
"Najlepsza reklama poprawek do ustawy partii Razem do ustawy o maksymalnych wynagrodzeniach lekarzy" – oceniła na portalu X Marcelina Zawisza. "Jeżeli celem partii Razem jest walka z lekarzami i ich upokorzenie – jak kiedyś jej ideologiczna starsza siostra PZPR walczyła z kułakami – to owszem – jest to reklama l" – odpowiedział Krzysztof Bukiel.
Zandberg: Jeśli to kogoś "upokarza", powinien poważnie przemyśleć swój system wartości
Na dyskusję zareagował w mediach społecznościowych współprzewodniczący Partii Razem Adrian Zandberg.
"Trzykrotność średniej krajowej – to 'upokorzenie'... Komuś odjechał peron" – napisał parlamentarzysta.
"Nie, nie ma powodu, żeby kolejny doktor K. bez specjalizacji kasował milion złotych. Te pieniądze są z publicznych środków. Jeśli to kogoś "upokarza," powinien poważnie przemyśleć swój system wartości" – dodał Zandberg.
Zarobki lekarzy. Co z jawnością?
Prezydent Karol Nawrocki podpisał w lipcu ustawę umożliwiającą gromadzenie danych o wynagrodzeniach m.in. lekarzy w powiązaniu z numerem PESEL.
– Fundamentem normalnego państwa musi być zasada, że istnieje jedna Polska. Bez obywateli kategorii lepszej i gorszej. Bez specjalnych pokojów, saloników VIP dla osób wpływowych i bez przywilejów zależnych od legitymacji partyjnej, stanowiska czy znajomości – podkreślił.
Karol Nawrocki zauważył, że "każdy obywatel ma takie samo prawo do godnej opieki zdrowotnej".
– Obserwujemy obecnie gorącą dyskusję dotyczącą możliwego uprzywilejowania osób związanych z elitami politycznymi, przyjmowania wybranych pacjentów poza kolejnością oraz nieprawidłowościami w zakresie wynagrodzeń części lekarzy lub w publicznych placówkach. To wynik ujawnionych w ostatnim czasie przez media skandalicznych praktyk nadużyć w służbie zdrowia, na czele z tą najgłośniejszą – w Szpitalu Południowym w Warszawie, o którym z taką dumą opowiadał mój kontrkandydat w wyborach prezydenckich – tłumaczył.